Zaobserwowałem dziwny trend. Coś, z czego kiedyś rezygnowała nasza cywilizacja, na rzecz ulepszonej tego wersji teraz wraca do łask i jest uznawane za luksus.
Chodzi mi na przykład o dziczyznę – mięso dzikich zwierząt. Przez setki lat, prowadziliśmy selekcję dzikich zwierząt, aby otrzymać ich smaczniejsze i większe odpowiedniki. Świnia, (cenzura), krowa. Wszystkie te zwierzęta mają bądź miały dzikich odpowiedników. I o dziwo, mięso tych dzikich odpowiedników jest uznawane za rarytas, kiedy jest to po prostu gorsza wersja tego co mamy w zagrodach. Moim zdaniem, dziczyzna nie jest pyszna – jest zjadliwa. Tzn. można się do niej przyzwyczaić. Aktualnie wisi mi to, czy jem dzika, czy świnię i za bezsens uważam kupowanie drogiej dziczyzny (wyjątkiem jest kiełbasa. Robiona z dzika naprawdę miażdży cyce). Owszem spróbować można, tak jak wszystkiego w życiu
.
Tagi: Dziczyzna, Dzik, Gastronomia, Powrót do korzeni z naturą za rękę
Subskrybuj RSS
Mięso jest obrzydliwe
Nie jadam tego paskudztwa w “czystej postaci” 
) przypomina mi, że jem trupa).
Ewentualnie kiełbasa bądź przemielone na maxa (wiem, że mogą tam zostać dodane różne śmieci i jest to w chuj niezdrowe ale widok kośći bądź ścięgien w mięsie (dotyczy to głównie kurczaka
Nasza cywilizacja nigdy nie zrezygnowała z dziczyzny.
Po prostu doszliśmy do tego, że wygodniej i łatwiej jest założyć hodowle świń niż zapieprzać po lesie za dzikiem.
Mięso jest zajebiste!
Nie widzę nic zajebistego w martwych zwierzętach.
Małe sprostowanie- w żywych też nie.
W sumie ja też nie
. Dlatego nie postrzegam mięsa jako martwe zwierzęta tylko jako pokarm
. Nie ma innej rzeczy która tak zaspokajałaby mój apetyt jak mięso ^^. Za każdym razem gdy jem jakieś warzywa to czuję niedosyt
. Nie widzę dla niego żadnej alternatywy. Taki hamburger! Mniam
. Kiełbaska z grilla, skrzydełka w panierce. Aua
. Surówka oczywiście, ale jako dodatek
O ile hamburer i kiełbasa z grilla przejdzie to skrzydełka od kurczaka nie spróbowałem przez całe życie (serio
), wybitnie mnie odstrasza swoim wyglądem. Nie jest to nawet kwestia tego, że jestem jakiś delikatny czy “spedalony” bo nie raz byłem w takim stanie, że nawet żabie udka i ślimaki jadłem. 
Skzydełka to szczyt obrzydliwości, nawet alkohol nie przełamał nigdy u mnie w tym przypadku bariery psychicznej (pełno tam ścięgien i innego chujstwa)
Alternatywą dla mięsa w moim przypadku są makarony i sery.
Jesteś spedalony, świadczy o tym fakt, że bałeś wziąć się skrzydełka kurczaka do ust i jadłeś ślimaki
A zwierzęta są zajebiste i takie biegające po świecie i na talerzu
Strach a obrzydzenie to chyba dwa całkowicie różne uczucia.
Nie mam zamiaru udowadniać ani sobie ani tym bardziej komuś innemu, że nie boję się skrzydełka od kurczaka. 

Jeśli nie znasz uczucia obrzydzenia i bierzesz wszystko do ust to nie moja sprawa.
Skrzydełko wygląda kurewsko nieapetycznie.
Wszystkiego do ust nie biorę, a już na pewno ślimaków mających ten sam otwór do pożywienia i wydalania
A drobiu ogólnie staram się nie jeść bo jest mało energetyczne i szkoda zabijać kurę dla tak małej ilości mięsa.
Tyś widział kurę? Kury są teraz fhuj duże. Szczególnie brojlery – te specjalnie na mięso. Mało zjada, rośnie duże i pyszne
Jako, że ślimaki zjada się w całości (bez skorup ofc)- to co za różnica czym on wydala?
Człowieku! Usuń wyraz “kaczka” z wpisu o mięsie do spożywania! W tych czasach mogą Cię za to wsadzić!
Zastąpiłem je (cenzura)